Pułapka fałszywej biegłości: kiedy „wystarczająco dobry” angielski jest gorszy niż brak angielskiego
TL;DR — Znajomość języka na słabym poziomie jest gorsza niż jego nieznajomość.
Nieznajomość języka uwidacznia lukę: sala zgadza się na tłumacza i reorganizuje się wokół niego. Słaba znajomość języka ukrywa lukę: błędy brzmiące płynnie zostają zapisane w protokole jako uzgodnione; koszt ujawnia się tygodniami później podczas przeglądu umowy.
Regulatorzy lotnictwa zareagowali na ten mechanizm w 2008 roku. Badania medyczne liczą go od 2003 roku. Sala zarządu tego nie zrobiła.
Każde transgraniczne spotkanie biznesowe dzisiaj domyślnie przyjmuje wspólny język, którego nikt w pełni nie posiada — prawie zawsze jest to angielski. To rozwiązanie wydaje się działać. Reszta tego posta to dowód na to, że działa ono gorzej, niż ludzie myślą, zaczerpnięty z trzech niezależnych dziedzin literatury (bezpieczeństwo lotnictwa, tłumaczenie medyczne, badania nad biznesem międzynarodowym) oraz uczciwe odniesienie się do najsilniejszego opublikowanego kontrargumentu (Foreign-Language Effect).
Ilu osób w sali posługuje się językiem drugim?
Z około 1,5 miliarda osób posługujących się językiem angielskim na świecie, około 400 milionów to rodzimi użytkownicy; pozostałe 1,1 miliarda nauczyło się angielskiego jako języka drugiego lub dodatkowego (David Crystal, English as a Global Language, Cambridge University Press, wyd. 2, 2003; szacunki Ethnologue dot. liczby użytkowników). W każdym transgranicznym spotkaniu biznesowym proporcja ta jest zazwyczaj gorsza niż średnia globalna, ponieważ angielski jest nadreprezentowany w kontekstach zawodowych.
EF Education First publikuje coroczny English Proficiency Index obejmujący ponad 100 krajów. „Bardzo wysoka biegłość” jest tam definiowana jako zdolność do "używania zniuansowanego języka w sytuacjach społecznych, zawodowych i akademickich". To jest poprzeczka, której większość badanych populacji nie przeskakuje. Mediana dla państw mieści się w paśmie „Umiarkowana”; „Wysoka” i „Bardzo wysoka” są skoncentrowane w niewielkiej grupie krajów Europy Północnej oraz kilku gospodarkach Azji Wschodniej.
W praktyce przeciętne globalne spotkanie biznesowe jest obsadzone głównie przez osoby funkcjonujące gdzieś między B1 a C1 w skali Common European Framework — na tyle płynnie, by radzić sobie w rutynowej konwersacji, ale nie na tyle płynnie, by dyskutować o języku umowy, niuansach regulacyjnych czy technicznych przypadkach brzegowych bez straty informacji.
To jest populacja, o której traktuje reszta tego posta.
Tryb awarii 1 — Fałszywa precyzja
Płynnie brzmiąca mowa osób niebędących rodzimymi użytkownikami jest najdroższym trybem awarii w tej przestrzeni, ponieważ usuwa sygnał ostrzegający, że cokolwiek wymaga sprawdzenia.
Lev-Ari i Keysar wykazali, że słuchacze oceniają informacje przekazywane z obcym akcentem jako mniej wiarygodne, nawet gdy treść jest identyczna, a mówca czyta ze skryptu (Why don't we believe non-native speakers?, Journal of Experimental Social Psychology, 2010). To uprzedzenie jest automatyczne, trwałe i jednokierunkowe.
Odwrócona strona tego samego uprzedzenia jest droższa w biznesie. Gdy osoba niebędąca rodzimym użytkownikiem wypowiada zdanie, które brzmi płynnie — poprawna gramatyka, naturalna intonacja — słuchacze zakładają, że zrozumienie jest symetryczne: że mówca zrozumiał otaczającą dyskusję tak dobrze, jak dobrze wydaje się tworzyć własne zdanie, oraz że słuchacz zrozumiał mówiącego tak dobrze, jak dobrze ten wydaje się mówić. Oba założenia są rutynowo błędne.
Tenzer, Pudelko i Harzing przebadali pracowników w 15 międzynarodowych zespołach i stwierdzili, że postrzegana biegłość językowa systematycznie zawyżała przypisywanie zaufania, a przypisywana kompetencja regularnie okazywała się nietrafiona (The impact of language barriers on trust formation in multinational teams, Journal of International Business Studies, 2014).
Mechanizm na sali:
- Mówca emituje zdanie, którego gramatyka jest poprawna, a znaczenie jest odchylone o 15%.
- Słuchacze słyszą płynność, a nie te 15%.
- Nikt nie zadaje pytania wyjaśniającego, ponieważ zdanie „brzmiało dobrze”.
- Luka 15% zostaje wpisana do protokołu jako uzgodniona.
Pewne siebie, ale błędne zdanie jest bardziej niebezpieczne niż oczywista luka, ponieważ luka rodzi pytanie następcze; fałszywa jasność trafia do protokołu. To jest fałszywa precyzja — nośny koszt operowania we wspólnym, niedoskonałym angielskim.
Tryb awarii 2 — Autocenzura niuansów
Osoba, która najprawdopodobniej zna odpowiedź, jest często osobą najmniej wyposażoną w narzędzia do wyrażenia jej w języku roboczym.
Volk, Köhler i Pudelko dokonali przeglądu literatury z zakresu kognitywistyki i neurobiologii na temat przetwarzania języka L2 w korporacjach międzynarodowych i zgłosili mierzalne dodatkowe obciążenie pamięci roboczej, prędkości przetwarzania i regulacji emocjonalnej, gdy profesjonaliści operują w języku obcym (Brain drain: The cognitive neuroscience of foreign language processing in multinational corporations, Journal of International Business Studies, 2014). Pierwszą rzeczą, która znika pod tym obciążeniem, są niuansy — kwalifikatory, dystanse, zdania warunkowe i kontrargumenty, które rodzimy użytkownik wypowiada bez zastanowienia.
Obserwowalna konsekwencja jest udokumentowana w literaturze biznesu międzynarodowego: starsi specjaliści, którzy dominowaliby na spotkaniu w swoim ojczystym języku, stają się najcichszymi osobami w sali, gdy zmusza się ich do operowania w języku angielskim (Tsedal Neeley, Global Business Speaks English, Harvard Business Review, 2012; Neeley, The Language of Global Success, Princeton University Press, 2017). Nie milczą, ponieważ nie mają nic do dodania. Milczą, ponieważ koszt wyrażenia swojego rzeczywistego zdania po angielsku — znalezienie odpowiedniego czasu czasownika, dystansowanie się bez brzmienia wymijająco, kwalifikowanie bez brzmienia słabo — przewyższa koszt milczenia.
Decyzja jest wtedy podejmowana przez kogoś, kto potrafi płynnie się wyrazić. A co z zasady nie są to osoby, które wiedzą najwięcej.
Hinds, Neeley i Cramton nazwali to językiem jako piorunochronem: biegłość językowa staje się reprezentacją statusu, a status określa, kto mówi (Language as a lightning rod, Journal of International Business Studies, 2014). Osoba najbardziej wiedząca w sali staje się najmniej wymowna.
Tryb awarii 3 — Płynność góruje nad autorytetem
W każdej negocjacji prowadzonej we wspólnym angielskim, strona z angielskim jako językiem ojczystym ma przewagę zanim wymieniona zostanie jakakolwiek treść merytoryczna. Strona nieojczysta wydaje część swojego budżetu poznawczego na produkcję językową; strona ojczysta wydaje całość na merytorykę.
Jest to mierzalna asymetria przetwarzania, a nie efekt osobowości. Powyższy przegląd neurobiologii raportuje kary dla pamięci roboczej rzędu 20–30% przy równoważnych zadaniach, gdy ta sama osoba operuje w L2 w porównaniu do L1. Przekładając to na negocjacje na żywo: strona nieojczysta działa na około 70% swojego budżetu poznawczego, podczas gdy strona ojczysta działa na całości.
Widoczną konsekwencją nie jest to, że strona nieojczysta mówi mniej. Konsekwencją jest to, że strona nieojczysta zgadza się częściej. Dystanse znikają. „Myślę, że moglibyśmy prawdopodobnie rozważyć” zamyka się w „OK”. Strona ojczysta uzyskuje sformułowanie, na którym jej zależało; strona nieojczysta czuje, że dostała większość tego, czego chciała; luka ujawnia się dopiero w przeglądzie umowy tygodnie później.
To jest część podatku językowego, którą najtrudniej zauważyć w danej chwili, a najbardziej kosztowna do naprawienia po czasie.
Najmocniejsze dowody: gdzie „wystarczająco dobry” angielski dosłownie zabija
Powyższe trzy tryby awarii są dobrze udokumentowane w literaturze badawczej, ale sceptyczni czytelnicy mogą je odrzucić jako ustalenia „miękkiej nauki” o uczuciach. Najmocniejszym dowodem na tę tezę są dwie dziedziny, w których angielski jako język drugi został zmierzony wobec twardego rezultatu — i w których regulatorzy już zareagowali na to, co pokazują dane.
Lotnictwo — gdy ICAO uregulowało problem
Tenerife, 27 marca 1977. Boeing 747 KLM i Boeing 747 Pan Am zderzyły się na pasie startowym na lotnisku Los Rodeos. Zginęło 583 osoby — to nadal najgorsza katastrofa w historii lotnictwa. Śledztwo zidentyfikowało kilka przyczyn przyczyniających się, w tym niestandardową wymianę komunikatów radiowych. Kapitan KLM Van Zanten, operujący w angielskim jako języku drugim pod silną presją czasu, poinformował wieżę: "we are now, uh, at takeoff." Wieża odpowiedziała: "OK." Sformułowanie Van Zantena było dwuznaczne między "we are in the takeoff position" (jesteśmy w pozycji startu) a "we are in the process of taking off" (jesteśmy w trakcie startu); załoga Pan Am, również posługująca się angielskim jako językiem drugim, wciąż znajdowała się na pasie startowym. Kolejne reformy ICAO i krajowych władz wprowadziły ujednoliconą frazeologię, aby usunąć tę klasę dwuznaczności (Spanish Aviation Authority final report; SKYbrary case study).
Avianca 052, 25 stycznia 1990. Boeing 707 wyczerpał paliwo i rozbił się w pobliżu Cove Neck w stanie Nowy Jork, zabijając 73 osoby. Załoga, operując w angielskim jako języku drugim z nowojorskim ATC, zgłosiła, że "running out of fuel" — fraza, która nie istnieje w standardowej frazeologii ICAO i którą ATC nie zinterpretowała jako ogłoszenie stanu awaryjnego. Standardowe terminy "fuel emergency" lub "minimum fuel" nigdy nie zostały użyte. Końcowy raport NTSB zidentyfikował brak użycia przez załogę standardowej frazeologii wśród prawdopodobnych przyczyn (NTSB Aircraft Accident Report AAR-91/04).
Reakcja regulatorów. W 2003 roku ICAO przyjęła Language Proficiency Requirements (LPRs) — Załącznik 1 (Licencjonowanie Personelu) i Załącznik 10 (Telekomunikacja Lotnicza) — czyniąc wykazanie się biegłością w języku angielskim wymogiem licencyjnym dla międzynarodowych załóg lotniczych i kontrolerów ruchu lotniczego na całym świecie. Zdefiniowano sześciopoziomową skalę ocen; Poziom 4 („Operacyjny”) to minimum dla operacji międzynarodowych. Poniżej Poziomu 4 licencja nie jest ważna do lotów międzynarodowych. Termin wdrożenia wyznaczono na marzec 2008 roku (ICAO Doc 9835, Manual on the Implementation of ICAO Language Proficiency Requirements).
Rozumowanie regulatora jest tutaj tezą tego posta, zapisaną w wiążącym prawie międzynarodowym: angielski jako język obcy na poziomie „wystarczająco dobrym” jest niebezpieczny w komunikacji o wysokich stawkach; albo wszyscy mówią w tym języku na określonym poziomie operacyjnym, albo nie latają samolotem.
Medycyna — gdy porównanie jest mierzalne
Inną dziedziną z twardym rezultatem jest tłumaczenie medyczne, a tutaj porównanie jest jeszcze czystsze: ten sam kontakt kliniczny, ten sam pacjent, z versus bez przeszkolonego tłumacza.
Glenn Flores i współpracownicy nagrali dźwiękowo 57 interwencji na oddziałach ratunkowych z pacjentami posługującymi się językiem hiszpańskim i o ograniczonej znajomości angielskiego w dwóch dziecięcych oddziałach ratunkowych (ED) i policzyli każdy błąd tłumaczenia oraz jego potencjalną konsekwencję kliniczną (Flores et al., Errors of medical interpretation and their potential clinical consequences: a comparison of professional versus ad hoc versus no interpreters, Annals of Emergency Medicine, 2012).
Główne ustalenia:
- Zidentyfikowano 1884 błędy tłumaczenia w 57 interwencjach.
- 18% wszystkich błędów miało potencjalne konsekwencje kliniczne.
- Odsetek błędów o konsekwencjach klinicznych spadł do 12%, gdy używano profesjonalnego tłumacza z ≥100 godzinami szkolenia.
- Odsetek wynosił 22% w przypadku profesjonalnych tłumaczy z <100 godzinami szkolenia, 20% w przypadku tłumaczy ad hoc (członkowie rodziny, nieprzeszkolony dwujęzyczny personel) i 20% w przypadku braku tłumacza w ogóle.
Dwie rzeczy wynikające z tego. Po pierwsze: tłumaczenie ad hoc przez osobę dwujęzyczną, która brzmi płynnie, ale nie jest przeszkolonym tłumaczem, działa nie lepiej niż brak tłumacza w ogóle, jeśli chodzi o odsetek konsekwencji klinicznych. Płynność nie przekłada się na dokładność w kwestiach, które mają znaczenie. Po drugie: efekt ochronny pojawia się dopiero, gdy tłumaczenie przekracza określony próg szkoleniowy — dokładnie ten sam schemat regulacyjny, co Poziom 4 ICAO. „Wystarczająco dobry” nie jest kategorią istniejącą w tych danych. Albo przekraczasz próg, albo nie.
Wcześniejsze prace tego samego autora już pokazały ten sam schemat w opiece podstawowej (Flores et al., Errors in medical interpretation and their potential clinical consequences in pediatric encounters, Pediatrics, 2003). Badanie z 2012 roku ujęło to ilościowo w odniesieniu do zdefiniowanego standardu kompetencji.
Dlaczego to ma znaczenie w sali zarządu
Sala zarządu to nie kokpit i nie oddział ratunkowy. Stawki za minutę są niższe; konsekwencje pojawiają się w miesiącach, a nie sekundach; koszt wyraża się w dolarach i reputacji, a nie w ludzkich życiach.
Ale mechanizm jest identyczny. Osoba niebędąca rodzimym użytkownikiem, operująca we wspólnym, niedoskonałym języku, emituje wypowiedzi brzmiące płynnie, których treść semantyczna uległa przesunięciu; słuchacze odbierają płynność jako sygnał dokładności; luka nie zostaje wykryta w momencie emisji; luka ujawnia się dopiero, gdy utwór zbudowany na jej podstawie (procedura, instrukcja wysyłki, klauzula umowy) jest egzekwowany wobec rzeczywistości i okazuje się oznaczać coś innego, niż sala sądziła.
Lotnictwo i medycyna mają znaczenie dla sali zarządu, ponieważ są to dwie dziedziny, w których koszt działania tego mechanizmu został policzony, a regulator uznał go za nie do zaakceptowania. Stanowią one naturalny eksperyment dla tej tezy.
Koszt w biznesie — gdzie są dane
Biznes nie ma badania typu Tenerife czy Flores o tej samej naukowej czystości. To, co ma, to dane z ankiet — zgłaszane przez samych zainteresowanych, o mieszanym mechanizmie, ale na dużą skalę.
The Economist Intelligence Unit, 2012. Badanie ponad 500 kadry kierowniczej wyższego szczebla w 51 krajach — Competing across borders: How cultural and communication barriers affect business. Wśród ustaleń:
- 49% respondentów zgłosiło, że nieporozumienia stanęły na drodze głównych transakcji międzynarodowych, przynosząc ich firmom znaczące straty.
- 64% zgłosiło, że różnice w języku i kulturze utrudniają zdobycie przyczółku na nieznanych rynkach.
- 67% zgłosiło, że zaburzenia komunikacji zakłócają ich międzynarodowe działania biznesowe.
Raport nie rozdziela „zaburzeń komunikacji językowej” od „zaburzeń komunikacji kulturowej” w czysty sposób, ale dla połowy respondentów zgłaszających nieudane główne transakcje, pozycja kosztowa jest realna, nawet jeśli mechanizm wewnątrz jest mieszany. Literatura biznesowa brakuje kontrolowanego porównania „z tłumaczem vs bez tłumacza”, które posiada medycyna, oraz wsparcia regulacyjnego, jakie posiada lotnictwo — ale leżący u podstaw mechanizm jest tym, który czystsze literatury już precyzyjnie określiły.
„Ale czy operowanie w L2 nie sprawia, że ludzie są lepszymi decydentami?”
Najsilniejszym opublikowanym kontrargumentem dla tezy tego posta jest Foreign-Language Effect, zademonstrowany przez Keysara, Hayakawę i Ana z University of Chicago (The Foreign-Language Effect: Thinking in a Foreign Tongue Reduces Decision Biases, Psychological Science, 2012). Ich eksperymenty pokazały, że gdy ludzie rozważali klasyczne problemy teorii decyzji — efekty ramowania, awersję do straty, problem azjatyckiej choroby — w swoim drugim języku, wykazywali mniej standardowego uprzedzenia poznawczego niż przy rozważaniu tych samych problemów w L1. Kolejne prace zreplikowały ten efekt w wielu parach językowych i paradygmatach uprzedzeń decyzyjnych (zob. także Costa i in., Cognition, 2014).
To jest realne ustalenie. Dlaczego więc nie obala tezy?
Trzy powody:
- Foreign-Language Effect dotyczy indywidualnego rozumowania, a nie komunikacji wielostronnej. Keysar i in. zmierzyli, co się dzieje, gdy jedna osoba decyduje o problemie sama w swojej głowie, w L2, bez słuchacza i bez partnera komunikacyjnego. Trzy tryby awarii w tym poście są właściwościami interakcji — fałszywa precyzja i autocenzura oraz gradient płynność-autorytet istnieją tylko dlatego, że w sali jest więcej niż jedna osoba. Foreign-Language Effect w ogóle nie wkracza w tę domenę.
- Efekt operuje na uprzedzeniach emocjonalnych/heurystycznych, a nie na dokładności semantycznej. Mechanizm polega na tym, że L2 tworzy dystans emocjonalny od ramowania problemu, więc słuchacz powraca do bardziej analitycznego przetwarzania (System 2). Przydatne do redukcji awersji do straty. Nieprzydatne do transmitowania klauzuli umowy bez dryftu semantycznego, co jest tym, co robi sala zarządu.
- Regulatorzy lotnictwa i medycyny już zważyli oba te efekty przeciwko sobie. ICAO i literatura dotycząca tłumaczeń medycznych wiedzą, że literatura o rozumowaniu w L2 istnieje. Żadna z dziedzin nie zdecydowała, że korzyść z redukcji uprzedzeń jest warta kosztu fałszywej precyzji. Obie poszły w drugą stronę: zdefiniuj standard biegłości, egzekwuj go i wymagaj tłumaczy lub ujednoliconej frazeologii u każdego poniżej standardu.
Uczciwe podsumowanie: operowanie w L2 sprawia, że ty — sam, w swojej głowie — jesteś nieco bardziej racjonalny w określonych zadaniach ramowania. Sprawia, że sala, w której się znajdujesz, jest mniej zdolna do dokładnego transmitowania informacji. Foreign-Language Effect jest właściwością indywidualnej kognicji; powyższe trzy tryby awarii są właściwościami komunikacji wielostronnej. One się nie anulują.
Dlaczego „wystarczająco dobra” translacja maszynowa nic z tego nie naprawia
Ogólna warstwa translacji maszynowej nałożona na angielskie spotkanie nie adresuje żadnego z trzech trybów awarii, a w niektórych konfiguracjach pogarsza je:
- Fałszywa precyzja kumuluje się. Warstwa MT o odpowiednim poziomie również emituje płynnie brzmiące wyjście, teraz nałożone na płynnie brzmiący, nieojczysty angielski. Dwa stosy niezweryfikowanej płynności oddzielają intencję źródłową od zrozumienia przez słuchacza.
- Autocenzura utrzymuje się. Jeśli językiem roboczym spotkania jest nadal angielski, a tłumaczenie służy tylko słuchaczom, mówcy wciąż ponoszą koszt L2. Wciąż gubią niuanse. Pipeline tłumaczenia wiernie zachowuje stratę.
- Gradient płynność-autorytet się odwraca, ale się nie spłaszcza. Źle dostosowana warstwa tłumaczenia po prostu przesuwa przewagę na tego, kto ma najlepszy silnik po swojej stronie, a nie na tego, kto wie najwięcej.
Rozwiązanie nie polega na „dodaniu tłumaczenia na wierzch angielskiego spotkania”. Rozwiązaniem jest usunięcie wymogu, by jakikolwiek uczestnik operował w języku, którego w pełni nie posiada. To jest inny wybór architektoniczny — i ten, w kierunku którego zmierzamy.
Co się zmienia, gdy każdy uczestnik mówi w swoim ojczystym języku
Zmiana strukturalna jest prosta do sformułowania, a trudna do inżynieryjnej realizacji:
- Każdy uczestnik mówi w swoim własnym ojczystym języku — brak obciążenia poznawczego L2, brak utraty niuansów, brak autocenzury.
- Każdy uczestnik słyszy każdego innego uczestnika w swoim własnym ojczystym języku, z opóźnieniem poniżej sekundy i zachowanym tonem.
- Warstwa tłumaczenia jest audytowalna: wypowiedź źródłowa, wypowiedź docelowa, transkrypcje dla każdego języka eksportowane jako jeden pakiet, z jakością dla każdej pary mierzoną i publikowaną co miesiąc na prawdziwym ruchu zamiast podawaną jako liczba marketingowa.
Wszystkie trzy tryby awarii są powiązane z tym samym wymogiem — że ktoś w sali musi operować we wspólnym, niedoskonałym języku. Usunięcie tego wymogu usuwa je wszystkie razem. Dodanie tłumaczenia na ten wymóg nie robi tego.
To jest różnica, wobec której będzie musiała zostać zmierzona nowa klasa transgranicznych narzędzi do spotkań. Regulatorzy lotnictwa nie zaakceptowali odpowiedzi „każdy mówi całkiem dobrym angielskim”. Regulatorzy medyczni też nie. Sala zarządu nie powinna być ostatnią domeną, która to robi.
Lista lektur
Nośne źródła dla tego posta, w przybliżeniu w kolejności użycia:
O mechanizmie poznawczym i społecznym
- Lev-Ari, S., & Keysar, B. (2010). Why don't we believe non-native speakers? Journal of Experimental Social Psychology, 46(6), 1093–1096.
- Tenzer, H., Pudelko, M., & Harzing, A.-W. (2014). The impact of language barriers on trust formation in multinational teams. Journal of International Business Studies, 45(5), 508–535.
- Hinds, P. J., Neeley, T. B., & Cramton, C. D. (2014). Language as a lightning rod: Power contests, emotion regulation, and subgroup dynamics in global teams. Journal of International Business Studies, 45(5), 536–561.
- Volk, S., Köhler, T., & Pudelko, M. (2014). Brain drain: The cognitive neuroscience of foreign language processing in multinational corporations. Journal of International Business Studies, 45(7), 862–885.
- Neeley, T. (2012). Global Business Speaks English. Harvard Business Review.
- Neeley, T. (2017). The Language of Global Success. Princeton University Press.
- Keysar, B., Hayakawa, S. L., & An, S. G. (2012). The Foreign-Language Effect: Thinking in a Foreign Tongue Reduces Decision Biases. Psychological Science, 23(6), 661–668.
Lotnictwo
- ICAO. Manual on the Implementation of ICAO Language Proficiency Requirements (Doc 9835). International Civil Aviation Organization.
- NTSB. Avianca, The Airline of Colombia, Boeing 707-321B, HK 2016, Fuel Exhaustion, Cove Neck, New York, January 25, 1990 (AAR-91/04).
- SKYbrary. Tenerife airport disaster, 1977 — accident case study.
Medycyna
- Flores, G., Abreu, M., Barone, C. P., Bachur, R., & Lin, H. (2012). Errors of medical interpretation and their potential clinical consequences: a comparison of professional versus ad hoc versus no interpreters. Annals of Emergency Medicine, 60(5), 545–553.
- Flores, G., et al. (2003). Errors in medical interpretation and their potential clinical consequences in pediatric encounters. Pediatrics, 111(1), 6–14.
Biznes
- Economist Intelligence Unit. (2012). Competing across borders: How cultural and communication barriers affect business. Sponsored by EF Education First.
Populacja
- Crystal, D. (2003). English as a Global Language (2nd ed.). Cambridge University Press.
- EF Education First. English Proficiency Index (annual).
— Zespół Mind.com
Lotnictwo powiedziało to w 2008 roku. Medycyna liczy to od dwudziestu lat. Sala zarządu to ostatnie miejsce, które wciąż udaje, że „wystarczająco dobry” jest wystarczająco dobry.